Rosiczki, jak żyją, jak rozmnażają się, itp

Skurcz lepkich liści i uwięziona pomiędzy nimi mucha nie ma już szans! Zalewająca ją kleista ciecz zapoczątkowuje proces trawienia. Dlaczego jednak roślinna pułapka na owady ma zielone liście oznakę samożywności w wyniku zdolności do fotosyntezy? Czyżby ich polowanie miało charakter hobby, a nie było twardą życiową koniecznością? Rosiczki mogą same wytwarzać cukier, ale rosną na torfowisku, gdzie podłoże jest kwaśne, gleby i woda są ubogie w sole azotowe, a każdej roślinie do budowy białka potrzebny jest azot. Rośliny pobierają sole azotowe korzeniami z gleby wraz z wodą. Rośliny rosnące w środowisku ubogim w sole azotowe muszą sobie radzić inaczej, łapią więc drobne zwierzęta, trawią je i wydobywają z nich białko, aby po przerobieniu wykorzystać we własnych komórkach. Jest to forma przystosowania rośliny do warunków życia.

W Polsce występują trzy gatunki rosiczek: rosiczka okrągłolistna (Drosera rotundifolia), rosiczka pośrednia (D. intermedia) i rosiczka długolistna (D. anglica). Rosiczki są niewielkimi bylinami. Liście ich tworzą rozetkę, ze środka której wyrasta prosto wzniesiony pęd kwiatonośny. Kwitną od czerwca do sierpnia. Kwiaty są samopylne. Organami chwytnymi rosiczek są liście. Rosiczka okrągłolistna ma liście koliste, osadzone na długich ogonkach, rosiczka długolistna ma liście taśmowatołopatkowe, a rosiczka pośrednia ma liście odwrotnie jajowate lub łopatkowate. Na górnej stronie liścia znajdują się liczne długie, czerwone włoski, każdy zakończony niewielką główką, na której lśni kropelka przezroczystej cieczy przypominająca kroplę rosy. Ciecz wydzielają włoski gruczołowe, jest ona lepka, o miodowym zapachu. Kropelki pełnią rolę tzw. powabni i do złudzenia imitują kropelki nektaru. Owad, który niebacznie siądzie na liściu, przykleja się do niego.

Chcąc się uwolnić ze zdradzieckiej pułapki, wykonuje gwałtowne ruchy, przez co oblepia się coraz bardziej. Podrażnione włoski nachylają się ku ciału nieszczęsnej ofiary, przyciskając je do blaszki liściowej, a gruczoły wydzielają teraz enzymy rozkładające białko, dzięki czemu następuje trawienie przez roślinę miękkich części ciała ofiary. Powstały w ten sposób pożywny sok zostaje wchłonięty przez włoski, po czym liść powoli wraca do normalnego stanu. Nie strawione resztki pozostają na blaszce liściowej i są zdmuchiwane przez wiatr. Reakcja włosków gruczołowych rosiczki jest krótka i trwa ok. 10 sek„ przy czym w ciągu minuty od schwytania owada włoski gruczołowe wyginają się prawie o 180 stopni.

Rosiczka reaguje niezwykle szybko, jednakże reakcja nie następuje na skutek saipego tylko podrażnienia włosków. Wprowadzone obce ciało musi zawierać substancje białkowe. Roślina nie reaguje na dotykanie na przykład kawałkiem drewna, papierową kulką itp. Stwierdzono, że enzymy trawiące białko nie pochodzą wyłącznie z gruczołów rosiczki, część wytwarzają bakterie żyjące z nią w symbiozie. Rosiczka okrągłolistna i pośrednia rosną c zęsto obok siebie na torfowisku, a pomimo to nie konkurują ze sobą, zajmują bowiem inne nisze ekologiczne. Rosiczka okrągłolistna rośnie na pagórkowatych poduchach mchów torfowców. Jej liście są ułożone na podłożu płasko. Rosiczka pośrednia zajmuje stanowiska niżej położone rowki wypełnione wodą. Jej liście są wzniesione ku górze. Rosiczka okrągłolistna swymi przyziemnie ułożonymi liśćmi chwyta głównie zwierzęta biegające, takie, jak np. pająki i roztocza.

Rosiczka pośrednia, która ma liście wzniesione, łapie owady latające, takie jak np. ważki i muchówki. Mikroklimat ich stanowisk także różni się. Wiosną wzniesione ponad wodę poduchy mchów absorbując promienie słoneczne nagrzewają się i dlatego temperatura jest tam wyższa niż w niżej leżących wypełnionych wodą rowkach. Rosiczka okrągłolistna „budzi” się z zimowego spoczynku wcześniej o 2-3 tygodnie niż rosiczka pośrednia. Łapie wtedy owady, które występują masowo w tym czasie, a które już nie występują kiedy rosiczka pośrednia staje się aktywna. Pomiędzy rosiczkami uganiają się mrówki. Zatrzymują się przy liściach chwytnych i sprawdzają, czy nie znajduje się w nich ofiara. Gdy jest, próbują ją natychmiast uwolnić z lepkiej pułapki, żeby ją zjeść. Jeżeli ofiara jest zbyt duża, alarmują „koleżanki” z gniazda, które natychmiast przystępują do akcji. Mrówki podczas rabunku stają się także nieraz ofiarami, jeżeli zamiast ostrożnie omijać włoski gruczołowe przyklejają się do nich. Stwierdzono, że wskutek rabunku rosiczka okrągłolistna traci 75% swej zdobyczy, podczas gdy rosiczka pośrednia tylko 5%. Jest ona bardziej bezpieczna przed rabusiami ponieważ stoi w wodzie.

Każda mrówka żyjąca na torfowisku znosi do mrowiska ciężary przekraczające nieraz 6-krotnie ciężar jej ciała. Okradając ze zdobyczy rosiczki, mrówki zjadają ofiary, których same nigdy nie mogłyby upolować, bo muchówki, ważki i chrząszcze poruszają się zbyt szybko. Inną taktykę w okradaniu rosiczek stosuje maleńki skoczek Macrosteles ossionnilssoni. Wybrał on sobie niebezpieczne liście rosiczki za „mieszkanie”. Siada na odwrotnej stronie liścia, która nie jest wrażliwa na dotyk. Lądowanie z rozpostartymi skrzydłami na odwrotnej stronie liścia byłoby zbyt niebezpieczne i dlatego zawsze ląduje na ogonku liścia, skąd następnie przechodzi na jego dolną stronę. Jeżeli jest nieostrożny staje się ofiarą rosiczki. Skoczki żywią się sokiem roślinnym, a ponieważ żyją na torfowiskach, mają także problemy z niedostatkiem azotu. Jeżeli rosiczka trawi i wchłania soki powstałe ze swej ofiary, skoczek nakłuwa liść na dolnej stronie i korzysta z soku bogatego w związki azotowe. Jest to także dla skoczka sposób obrony przed drapieżnikami. Jeżeli np. muchówka zaatakuje skoczka, to zostaje schwytana do pułapki rosiczki, a z jej strawionego ciała korzysta skoczek. W przyrodzie istnieje wiele powiązań między różnymi organizmami, których jeszcze nie poznaliśmy. Niszcząc biotopy zubażamy bezpowrotnie przyrodę…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Podmorskie wulkany

Nad południowym Pacyfikiem rozciąga się przepiękne, bezchmurne i błękitne niebo.  Do krańców  horyzontu widać tylko wodę, która nagle zaczyna bulgotać. Z jej głębin wyłaniają się czerwone płomienie a ona sama zmienia kolor na zielony. Na grzbietach wzburzonych fal płynie czarny popiół a w powietrzu roznosi się wstrętny zapach siarkowodoru.  Uczeni  ze  statku badawczego  „Suroit”  mogą  obserwować wspaniały spektakl Natury: wybuch podwodnego wulkanu. W obserwatorium geofizycznym Pape- ete na Tahiti sejsmografy po raz kolejny zarejestrowały  wstrząsy  skorupy  ziemskiej. Nie jest to nowość dla pracujących tu geofizyków – wyspy Polinezji należą do aktywnych obszarów wulkanicznych Ziemi. Wybuch podwodnego wulkanu był łatwy do zlokalizowania: 140° dł. zach. i 29° szer. pd. Wulkan Macdonald, który tu się właśnie wznosi z dna morza, jest ostatnim aktywnym ogniwem łańcucha wygasłych już podmorskich wulkanów.

Tylko dzięki przypadkowi świadkami tego wybuchu są naukowcy z Francji i Niemiec, prowadzący teraz badania z pokładu statku badawczego. Gdy kilka dni temu statek ten opuszczał Tahiti udając się na południe, nikt nie przewidywał wybuchu nowego wulkanu. Odkrycie wulkanu Macdonald, wystającego ponad 4000 m nad dnem morza, a mimo to nie sięgającego jego powierzchni, nastąpiło przed 20 laty. Pomiary sejsmiczne pozwoliły na lokalizację działalności wulkanicznej w południowej części wysp Austral, lecz z powodu braku map topograficznych dna nie wiedziano, co dzieje się pod powierzchnią wody. Dopiero przeprowadzenie  studiów  morfologicznych m.in. za pomocą statku badawczego „Son- ne”, który przez trzy lata krążył pomiędzy wyspami Austral, pozwoliło na opracowanie dokładnej mapy dna morskiego, a tym samym lokalizację wulkanów. Za pomocą echolotu  „Seabeam”  dno  morza  zostało systematycznie odwzorowane. Na podstawie czasu, jaki potrzebny jest falom sejsmicznym na wędrówkę do dna morskiego i z powrotem komputer pokładowy obliczał głębokość oceanu i wykreślał trójwymiarowy obraz jego dna.

Efektem tej wyprawy był wniosek, że dokładnie w tym miejscu, w którym geofizycy zanotowali  działalność sejsmiczną, istnieje duże wybrzuszenie dna morskiego. Byi to właśnie nasz podwodny wulkan –  Macdonald Seamoiint. Takie podwodne góry są od dawna znane geologom – zapis w książce pokładowej HMS „Challenger” dokumentuje  odkrycie  wulkanów  morskich już przed ponad 100 laty, jednak wówczas można było obserwować tylko takie wulkany, które wystawały ponad powierzchnię  oceanu.  Dzięki  nowoczesnej technice badania dna morskiego (np. za pomocą „Seabeam”) w ostatnich latach powstał dokładny obraz dna oceanów. Badania te były potwierdzeniem hipotezy, że głęboko pod powierzchnią wody Ziemia kipi. Długi na dziesiątki tysięcy kilometrów i wysoki na ponad 3000 m środko- wooceaniczny grzbiet górski wygląda jak zespawane  miejsce  w  oceanie.  Przez szczeliny jego grzbietu wypływa z wnętrza Ziemi gorący materiał w postaci lawy.

Pasma wulkaniczne na dnie oceanu stanowią rodzaj „fabryki” tworzącej nowe dno morskie. Według teorii tektonicznych płyt, dna morskie są przesuwane w stronę kontynentów jak na taśmociągu. Tam opuszczają się do wnętrza Ziemi, a na grzbietach środkowooceanicznych poprzez napływ lawy tworzy się nowe dno oceanu. Również w znacznej odległości od środkowooceanicznych grzbietów wyzwalana jest aktywność wulkaniczna, wznoszą się tam  podwodne  wulkany.  Czasami  ich szczyty  wystają  ponad  powierzchnię wody, ale częściej znajdują się pod nią. Tak jest również w wypadku Macdonalda. Jednak wszystkie te wulkany mają jedną cechę wspólną: nie występują pojedynczo, lecz jak sznur pereł układają się w łańcuch. Wyniki badań skał wskazują na różnice wieku poszczególnych części łańcuchów  wulkanów  podmorskich.  Klasycznym tego przykładem jest łańcuch wysp hawajskich. Gdy wulkan Mounakea na Hawajach o wysokości 4200 m npm jest ciągle aktywny, wulkany na sąsiednich wyspach już dawno wygasły. Im większy jest odstęp od aktywnego do młodszego wulkanu, tym starsze są cząstki podwodnego łańcucha, lecz wszystkie one są geologicznie młodsze od otaczającego je dna oceanu.

Powstawanie  tych  młodszych,  aktywnych wulkanów wyjaśnia teoria płyt tektonicznych. Gorące miejsca na Ziemi, tzw. Hot-Spots są odpowiedzialne za powstanie wulkanicznych wysepek. W nich to właśnie poprzez płaszcz Ziemi przebiła się magma. Oceaniczny „taśmociąg” przesuwa skorupę dna oceanu na południowym Pacyfiku z prędkością 10 cm/rok ponad zakotwiczone  w  płaszczu  Ziemi  gorące punkty. Nie zawsze jednak skorupa dna oceanu wędruje w jednakowym kierunku. Gdy nastąpi zmiana w położeniu grzbietu środkowooceanicznego,  to  kierunek  ten zobrazowany jest w postaci  łańcuchów podwodnych  gór,  powstających  ponad punktami geotermicznymi. Specjaliści od tektoniki   płytowej,   poprzez   badania współczesnych miejsc występowania takich wysepek, próbują nakreślić ruchy o- ceanów w ich dawniejszych stadiach. Np. w wypadku Wysp Hawajskich kierunek przesuwu dna oceanu zmienił się: łańcuch pokazuje wyraźne zagięcie.

Wróćmy jednak do narodzin jednego z podwodnych  szczytów.  Ciśnienie  mas wody znajdujących się ponad dnem oceanu osłabia eksplozje wulkanu. Ze szczelin wypływa tylko  rzadka lawa. Ostudzona przez morską wodę tworzy tzw. struktury poduszkowe. Tak długo jak wulkan znajduje się ponad „gorącym punktem” zasilany jest nowym ładunkiem magmy. Aż do momentu przesunięcia się dna oceanu w kierunku kontynentu może znajdujący się nad nim wulkan osiągnąć wysokość tysięcy metrów. Im bliżej powierzchni wody znajduje się wierzchołek, tym mniej oddziałuje ciśnienie wody. Lawa nie wypływa już wtedy wolno, lecz wytryska, jest wyrzucana z krateru i „odkładana” na zboczach wulkanu. Woda morska, przez rysy i szczeliny, wdziera się do wnętrza docierając aż do głębi wulkanu – komory magmy. Ciśnienie pary wewnątrz wulkanu może więc osiągnąć takie wielkości, które mogą spowodować  rozsadzenie  części  góry. Brzeg obserwowanego ze statku „Suroit” podwodnego szczytu Macdonald znajduje się 40 m pod powierzchnią oceanu. Płynące gazy i ciemny popiół wyrzucane są aż na powierzchnię wody, dostarczając naukowcom materiału od badań chemicznych i fizycznych aktywności wulkanicznej. Za pomocą sond mierzono bezpośrednio z pokładu statku stopień kwasowości i temperaturę wody morskiej.

Specjaliści od badań wody, by wykonać dokładne analizy w laboratorium, pobierali próbki z różnych głębokości. Wyniki były bardzo ciekawe – w próbkach wody pobranych z głębokości 150  m  stwierdzono  dużą  koncentrację siarkowodoru, przy jednoczesnym zwiększeniu prawie tysiąc razy zawartości metanu. Jak na razie nie potrafiono jeszcze wytłumaczyć  tak  wielkiej  koncentracji metanu – czy wydobywa się on bezpośrednio z głębi płaszcza Ziemi, czy powstaje wewnątrz wulkanu w wyniku procesów chemicznych. Również bakterie ciepłolubne Archae, które mikrobiolodzy odkryli w tych gorących wodach, mogą wytwarzać metan. Odkrycie tych bakterii w Pacyfiku było dużym zaskoczeniem dla naukowców. Dotychczas znano tego typu wysokotemperaturowe bakterie wyłącznie z gorących źródeł Morza Śródziemnego. Jak przedostały się one na drugą półkulę można wyłącznie spekulować. Przypuszcza się, że podczas wybuchu jednego z podmorskich wulkanów zostały wyrzucone, a następnie przeniesione przez prądy morskie. W zimnej wodzie morskiej bakterie te mogą przeżyć całe lata w stanie „uśpionym”. Gdy dotrą do wody gorącej np. w pobliżu aktywnego wulkanu,  mogą  się  znów  rozmnażać. Wśród łańcuchów podwodnych wulkanów południowego Pacyfiku ciepłolubne bakterie Archae znajdują dla siebie doskonałą przestrzeń życiową.

Dla zwierząt wyżej rozwiniętych  środowisko  to  może  być śmiertelne: podczas wybuchu Macdonalda zadusiły się  całe ławice meduz, unicestwione przez popiół i siarkowodór… Aby dokładnie zbadać skutki wybuchu wulkanu mimo grożącego niebezpieczeństwa, następnego dnia na pokładzie mini- łodzi podwodnej „Cyane” naukowcy udali się na dno morza. Pomimo wydobywających się wokół pęcherzy gazów łódź zbliżyła się bezpośrednio do krateru wulkanu. Za pomocą tzw. ramienia pobrano próbki skamieniałej lawy. Ich badanie przeprowadzono wiele tygodni później w laboratorium na uniwersytecie w Kilonii. Pod mikroskopem  elektronowym  rastrowym zostały odkryte maleńkie cząstki szkliwa –  materiału  wulkanicznego,  który  tak szybko się zestalił, że nie zdążył utworzyć kryształów. W próbkach znajdowały się siarczki żelaza, miedź i cynk, które wydobyły się z wnętrza krateru podwodnego wulkanu.

Woda morska, która wdarła się do gorącego wnętrza wulkanu wyługowała te związki i pierwiastki chemiczne ze skały.  Wraz  z  gorącymi,  mineralnymi, hydrotermicznymi  roztworami  dotarły one do krateru. Gdy gorący płyn zetknie się z zimną wodą morską, wówczas metale są strącane na dno w postaci małych kryształków lub też tworzą tzw. struktury słupowe. Łódź podwodna poruszała się wewnątrz pola hydrotermicznego, tak jakby znajdowała się pośród drzew – wspominają naukowcy. Dopóki wulkan nie jest całkowicie wygaszony, stale dopływa tu gorąca ciecz. Zawiera ona metale, siarczki i krzemki i tym samym zmienia skład chemiczny skał. W wyniku tego procesu, skały podwodnych gór są bogate w elementy alkaliczne, takie jak wapń i sód, i dzięki temu nazwane bazaltami alkalicznymi. Naukowcy kontynuują próby zgłębienia kolejnych tajemnic powstawania podwodnych wulkanów –  Seamounts. Obecnie są zdania, że  magma  z gorących punktów jest zasilana resztkami skorupy kontynentalnej. W czasie kolejnych faz istnienia Ziemi dostały się one do jej płaszcza, gdzie zostały stopione i wymieszane. Lecz jak naprawdę powstaje magma i dlaczego wydobywa się właśnie w tych, a nie innych miejscach skorupy pozostaje nadal tajemnicą naszej planety.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , , | Skomentuj

UMTS, HSDPA czy WLAN

Mariaż tradycyjnej telefonii komórkowej oraz telefonii internetowej ma dwa oblicza. Pierwsze z nich to coraz bardziej dynamiczny rozwój usług transmisji danych w oparciu o technologie UMTS, HSDPA czy WLAN.

Użytkownicy kart do laptopów już dziś darmowa bramka sms z powodzeniem mogą wykorzystać posiadany „stały komórkowy” dostęp do sieci, by na komputerze uruchomić dowolną aplikację systemu telefonii internetowej. To gry na androida jednak grupa użytkowników ściśle określona, a praktyczność takiego rozwiązania ma swoje ograniczenia: komputer, słuchawki i małą mobilność. Co innego jednak, gdy technologie takie jak WLAN wkraczają do telefonów zdolnych same z siebie zapewnić współ- pracę z systemami VoIP. Jako pierwsze taką możliwość zyskały urządzenia PDA, gdy zaczęto wyposażać je w platformę Windows Mobile 5.0 oraz moduły WLAN. Pojawiły się koncepcje takie jak Skype for Mobile, które dziś z powodzeniem stanowią w pełni funkcjonalną wersję Skype znanego z PC-tów. W tym samym czasie procesory telefonów z Windows Mobile były za wolne dla zapewnienia mocy obliczeniowej potrzebnej do połączenia głosowego.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

klawiatura

Jego uaktywnienie podkreślane jest dodatkowo przez rytmiczne pulsowanie białego podświetlenia klawiatury. W taki, budzący uśmiech na twarzy sposób, jesteśmy informowani również o zdarzeniach, jak na przykład przychodząca rozmowa. Szkoda jedynie, iż oczekująca na nas w tym telefonie wiadomość nie jest też tak świetliście oznajmiana gry na androida. Oprócz efektów świetlnych ten model dostarczy nam doznań dotykowych. Wystarczy przejechać palcami po klawiaturze w kierunku wyświetlacza. Poczujemy wtedy, iż przyciski charakteryzują się lekkim spadkiem. Ten zabieg akcentuje poszczególne ich rzędy, przez co są wyraźnie wyczuwalne pod palcami i możemy pokusić się o bezwzrokowy wybór numeru. Klawiatura pracuje z dużym skokiem i twardo, a że jest dodatkowo wąska to raczej trudno będzie na niej szybko pisać, zwłaszcza gdy mamy dorosłe palce. Samo tworzenie wiadomości w tym modelu to przyjemność. Dymki z informacją, jaki kolejny znak będzie wprowadzony czy automatyczna zamiana kombinacji nawiasu z dwukropkiem w żółtą, uśmiechniętą emotikonę, to pożyteczne ułatwienia. W każdej chwili możemy pisany tekst ubarwić zdjęciem czy nagraniem dźwiękowym, wybierając odpowiedni piktogram z wyświetlanego paska umieszczonego pod polem tekstu. Typ wiadomości automatycznie zmieni się wtedy na MMS. Dymkowe wiadomości Wysyłanie czy odbieranie informacji od wielu znajomych spowoduje, że po pewnym czasie skrzynka odbiorcza bardzo spuchnie. Problemem będzie wtedy powrót do wiadomości, którą chcielibyśmy jeszcze raz w ciszy przeczytać i odpowiedzieć darmowa bramka sms. W tym modelu to zagrożenie zminimalizowano przez ciekawą funkcjonalność. Chodzi mianowicie o łączenie wiadomości od danej osoby w formę konwersacji. Co ciekawe nie wybieramy tej funkcji za pomocą komendy, lecz

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

co nowego do telefonu

Potrząśnij, uderz, przechyl Gdy przyłożymy w czasie rozmowy telefon do ucha, ekran automatycznie przygaśnie. Gdy chcemy wyciszyć dzwonek połączenia, wystarczy obrócić go ekranem do dołu. To już spotykane wcześniej funkcjonalności i efekt działania czujników oświetlenia i położenia. Ten ostatni sensor został tu wykorzystany nader wszechstronnie. Gdy podczas trwającego połączenia położymy go na płaskiej powierzchni ekranem do góry, automatycznie uruchomi się tryb głośnego mówienia. Z tym że w testowanym modelu jego uaktywnienie miało zwłokę ok. 2 sekund. Poza tym w położeniu poziomym mamy pełną klawiaturę QWERTY spraw- Media Gate 3D, spust migawki Blokada ekranu Regulacja głośności, przewijanie, zoom Wiadomości alarmowe – ustawienia wysyłania Stan pamięci – wiadomości SMS Kontakty ze zdjęciem – akcje linku Wiadomości SMS – obsługa znaków Kontakty ze zdjęciem – etykiety Ustanowione połączenie – więcej Udostępnij obrazy Kamera – rozdzielczość Przeglądarka zdjęć – sortowanie Aparat – scenerie Media Gate 3D Przeglądarka zdjęć – opcje 42 TWOJA KOMÓRKA 09/2009 Telefon miesiąca dzającą się podczas pisania wiadomości. Fakt, że trzeba się do niej przyzwyczaić, a to ze względu na nieduże pola i brak możliwości przesunięcia palca na literę obok w przypadku błędnego jej wyboru. Jednak po około dwóch tygodniach pisze się na niej szybko i prawie bezbłędnie. Podczas tworzenia wiadomości odczuwa się brak przycisków kierunkowych i funkcji edycyjnych typu kopiuj/wklej. Opisywany czujnik to również możliwość przesuwania kolejnych zdjęć podczas ich przeglądania przez przechylenie telefonu w danym kierunku. Wykorzystują go gry oraz system sterowania gestami. W tym ostatnim trybie, nazwanym MotionGate, przez potrząsanie telefonem czy stukaniem w niego uruchomimy aplikację lub ją zamkniemy. W podobny sposób będziemy również sterować komendami typu start/ stop, przewinięcie do kolejnego utworu. Ta nowatorska funkcjonalność dostępna jest na razie tylko przy pracy telefonu w tym trybie i ograniczona do dwóch wybranych aplikacji. Na razie należy ją rozpatrywać jako ciekawostkę do wzbudzenia podziwu wśród bliskich niż coś, co można praktycznie wykorzystać. Magiczny sześcian Bardziej użyteczne są inne wrota, które stanowią gwóźdź Samsunga Jeta, a także wyjaśniają intrygujący kształt pierścieniowej obwódki wokół środkowego przycisku. Wbrew pozorom jego wciśnięcie nie otwiera ich, a daje jedynie dostęp do Darmowa Bramka SMS kolorowego, trójekranowego menu lub spisu uruchomionych aktualnie aplikacji. Odkrycie tajemnicy sześciu boków znajduje się po prawej stronie obudowy i jest przedłużeniem przycisku aparatu cyfrowego. Wciskamy je i przed naszymi oczami, przy wtórze melodyjki ukazuje się trójwymiarowy sześcian. Każdy z jego boków jest odzwierciedleniem dedykowanej aplikacji i dzięki nim mamy szybki i efektowny dostęp do multimediów, gier na telefon oraz sieci internetowej. Wraz z eksploracją tych zasobów poznamy szereg nowych właściwości, jakie ma trzymane w ręku urządzanie.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Czwarty operator

Czy to znaczy, że czwarty operator nie dorobił się wciąż jeszcze dobrej oferty dla firm i raczej nie może być brany pod uwagę jako usługodawca dla dużej korporacji? Klienci biznesowi częściej korzystają z usług transmisji danych, biznes grupy. A w tym zakresie oferty Playa nadal nie do końca spełniają oczekiwania klientów biznesowych. Na przykład Bramka SMS za darmo w przypadku klientów abonamentowych indywidualnych sieci Plus, Era, Play i Cyfrowy Polsat oferują cenę 1 MB na tym samym, najniższym na rynku poziomie 1,20 zł, zdecydowanie droższa jest natomiast oferta Orange – 5 zł/MB. Z kolei w przypadku klientów biznesowych do grupy najsilniej rywalizującej włączyć należy właśnie sieć Orange oraz zorientowaną wyłącznie na klientów biznesowych sieć Crowley TeleMobile. W biznesie oferta Play i Netii jest zdecydowanie najdroższa na rynku – 5 zł/MB. Bezkonkurencyjna jest z kolei oferta pre-paid w sieci Heyah – 0,20 zł/ MB, 5-krotnie tańsza od drugich w zestawieniu ofert WPmobi oraz mBank mobile i aż 30-krotnie od najdroższej w zestawieniu oferty sieci Sami Swoi – 6,10 zł/MB. Opieram się tu na danych z raportu o cenach usług telefonii ruchomej w Polsce opublikowanego przez UKE w kwietniu. Jak często na rynku operatorzy zmieniają taryfy? Dla klientów biznesowych taryfy zmieniają się dwa, trzy razy w roku. Co się bardziej opłaca, gdy się kończy umowa – zmienić operatora, czy negocjować nową umowę z dotychczasowym usługodawcą? To znowu jest indywidualną sprawą każdego klienta, w zależności od polityki operatora w różnych okresach z jednej strony przykłada się większą wagę na przejęcia klienta (pozyskanie), z drugiej na utrzymanie. Zatem w zależności od sytuacji możemy uzyskać lepsze warunki, oczywiście zawsze trzeba przeanalizować wszystkie aspekty takiej zmiany. Czyli na przykład przejście numeracji do nowego operatora i wszelkie problemy z tym związane. Jak duża musi być firma, aby dziś móc z operatorem negocjować stawki indywidualne, czyli takie, jakich nie ma w cenniku? Na szczęście wystarczy około 20 aktywacji. Jeżeli jednak firma generuje bardzo dużo połączeń może negocjować indywidualne warunki, nawet posiadając około 15 aktywacji. Jak długo trwają takie indywidualne negocjacje z operatorem komórkowym? Jeżeli firma ma doświadczonych pracowników, potrafi przeprowadzić symulacje wybranych wariantów, ma doświadczenie w negocjacjach, to można je przeprowadzić w ciągu miesiąca. Czy kryzys gospodarczy wpływa w jakiś sposób na polskie firmy odnośnie podejścia do ponoszonych kosztów za usługi komórkowe? Prawdę powiedziawszy w małych przedsiębiorstwach można zauważyć większą świadomość pracowników skierowaną na oszczędności, jednak jeżeli chodzi o duże przedsiębiorstwa niższy szczebel nie dostrzega zagrożeń związanych z kryzysem. Podobnie jest w przedsiębiorstwach państwowych, które jednak kierują się innymi prawami, niekoniecznie rynkowymi.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Plus marzy, by być liderem

Polkomtel od co najmniej dwóch lat przymierza się, by stać się komórkową firmą numer jeden w Polsce i zdystansować Orange. Być może w osiągnięciu tego celu operatorowi przeszkadza silne upolitycznienie i częste zamiany u steru spółki. W ubiegłym roku w maju Jarosław Bauc ponownie został nowym prezesem Polkomtela, zastępując Adama Glapińskiego, a wraz z tym poszły dalsze zamiany w zarządzie. To stanowisko Bauc piastował wcześniej od lutego 2006 do lipca 2007 roku. Mimo to w Plusie mocno liczyli, że uda im się wyprzedzić Orange Bramka SMS Darmowa nawet w końcu 2008 roku. Zarząd operatora wstępnie szacował, że liczba klientów sieci sięgnie na koniec grudnia 14,8-14,9 mln, co powinno im pozwolić przynajmniej zrównać się pod względem ich liczby z Orange. Jeszcze oficjalnych wyników nie ma, ale tego planu raczej nie udało się zrealizować i liczba klientów sieci sięgnęła na koniec 2008 roku 14, 5 mln, tj. wzrosła o 1 mln w stosunku do końca grudnia 2007 roku. Można się spodziewać, że w najbliższych miesiącach szefowie Polkomtela będą jeszcze bardziej zdeterminowani, by wyprzedzić Orange i stać się liderem na polskim rynku. Powód? Spółkę najprawdopodobniej czekają dalsze zmiany udziałowe (pod koniec 2008 roku ostatecznie swe akcje w Polkomtelu sprzedał TDC), bo polscy akcjonariusze (np. PKN Orlen) są gotowi odsprzedać swe akcje brytyjskiej firmie Vodafone (dziś ma 24,4 proc. udziałów). A jak wiadomo, gdy firma jest rynkowym liderem, można uzyskać za nią wyższą cenę. Dla klientów jednak najważniejsze, że w 2008 r. Polkomtel wprowadził do swej oferty kilka interesujących propozycji. W lipcu operator wystartował z tzw. taryfą minutową. W jej ramach klient nie podpisuje umowy na czas określony, ale na liczbę minut do wydzwonienia we wszystkich krajowych sieciach komórkowych i stacjonarnych. Klient nie płaci miesięczne standardowego abonamentu, jednak co miesiąc otrzymuje fakturę za minimalną liczbę minut płatną z góry. Potem w drugiej połowie wakacji wszedł na rynek z nową marką 36.6. i jest to trzeci brand tego operatora w segmencie na kartę (obok Simplusa i Sami Swoi). Jest to oferta głównie kierowana do młodzieży pozwalająca m.in. na uzyskanie do 10 zł miesięcznie na dodatkowe połączenia w zamian za odsłuchanie reklam. Oferuje też ryczałt na SMS-y – za 3 zł miesięcznie klient może wysłać nieograniczoną liczbę tekstowych wiadomości w sieci Plus. – Liczymy, że do końca roku zdobędziemy 0,5-0,6 mln klientów nowej marki – deklarował Jarosław Bauc. Zdaniem Pawła Olszynki, analityka rynku telekomunikacyjnego z firmy PMR, wprowadzenie nowej komórkowej marki dla młodych ludzi przez Polkomtela Darmowe SMSY to był dobry pomysł. – Jest to grupa klientów najmniej lojalna, którą najłatwiej przekonać do zmiany usługodawcy – mówi Olszynka. Także w wakacje Polkomtel uruchomił serwis Muzodajnia, w którym swym abonentom zaczął udostępniać do ściągnięcia na komórki lub komputery pliki muzyczne bez zabezpieczeń DRM w cenie od 8 do 20 gr (cena zależy od wykupionego przez klienta pakietu). – Jest to oferta głównie dla młodzieży obliczona na zabranie klientów konkurencji, a zarazem mająca charakter lojalnościowy dla naszych abonentów – mówił Jarosław Bauc. Trzeba tu zaznaczyć, że z Muzodajni mogą korzystać też klienci innych sieci, ale za ściągane pliki muszą oni zapłacić znacznie więcej. Warto też odnotować fakt, że Plus mocno stara się uatrakcyjnić swą ofertę mobilnego Internetu iPlus (a w nieznanych testach jakość tej usługi została najwyżej oceniona wśród operatorów komórkowych). I tak w grudniu zaczął oferować usługę Plus z netbookiem Samsung NC10 z wbudowanym modemem 3G. Cena komputera waha się od 1 zł do 1299 zł w zależności od abonamentu. Umowa z operatorem podpisywana jest na okres 2 lat. W grudniu operator ogłosił też podpisanie umowy z Citibankiem i warszawskim ZTM umożliwiającej pasażerom komunikacji miejskiej w stolicy płacenie komórką za bilety.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Trudne rozstania z komórką

Blisko 60 procent Amerykanów nigdy nie rozstaje się ze swoim mobilnym telefonem. I w stosunku do 2002 roku, kiedy Knowledge Networks przeprowadzało podobne badanie zatytułowane „Jak ludzie wykorzystują swe telefony komórkowe” liczba ta wrosła aż o 50 procent. Okazuje się, że komórka przestaje być traktowana tylko jako urządzenie, przez które można porozmawiać czy wysłać SMS-a lub maila. Wielu osobom jest ona potrzebna, gdy podejmują decyzję o zakupach. I nie chodzi tu tylko możliwości skorzystania z mobilnych porównywarek cen, bo aż 32 procent Amerykanów deklaruje, że zawsze lub bardzo często dzwoni do przyjaciół, gdy zastanawia się nad konkretnym zakupem. Odsetek ten rośnie do 45 procent wśród osób w wieku 18-34 lata. Komórki są też powszechnie wykorzystywane w celach rozrywkowych czy jako GPS, a aż 15 procent respondentów na pytanie, co im się nie podoba w telefonach mobilnych, odpowiedziało, że nic takiego nie dostrzega. Badanie też pokazuje jak ogromne są różnice w sposobie korzystania z komórek w zależności od wieku. Młode osoby w wieku 13-19 lat określane jako pokolenie Y wysyłają średnio blisko 20 wiadomości tekstowych dziennie. Te w wieku 30-43 lat, tzw. pokolenie X, już tylko trochę więcej niż dwa SMS-y, a ludzie wieku 44-64 lat mniej niż jeden. Najmłodsza grupa użytkowników komórek również najbardziej entuzjastycznie wypowiada się o usłudze mobilnej telewizji. Wśród nastolatków chciałoby z niej korzystać 8 procent, podczas gdy tylko 2 procent dorosłych. Według Davida Tice’a wiceprezesa Knowledge Networks, po telefony mobilne coraz częściej sięgają po to, by mieć ciągły dostęp do Internetu. – Wielu ludzi, szczególnie związanych z biznesem, nie może dzisiaj funkcjonować bez Internetu, a dzięki smartfonom mogą mieć go „ciągle z sobą” – podkreśla David Tice. Jest jednak także ciemniejsza strona tego wszechobecnego towarzystwa komórek. Jednym z największych problemów, jakie muszą rozwiązać pracownicy wyposażeni w najnowocześniejsze smartfony, jest to, że przy korzystaniu z urządzeń przenośnych trudniej jest oddzielić pracę od życia prywatnego. Potwierdzają to badania przeprowadzone kilkanaście miesięcy temu przez firmę Avaya, która jest czołowym światowym dostawcą oprogramowania i usług do komunikacji biznesowej. Wynika z nich, że około 60 procent pracowników odpowiedziałaby natychmiast lub tego samego dnia, gdyby podczas ich wakacji zadzwonił szef lub wysłał e-maila. Ponadto okazuje się, że posiadacze smartfonów dwa razy częściej niż użytkownicy zwykłych komórek sprawdzają pocztę mailową i SMS-y podczas uroczystości weselnych i pogrzebów. Może więc warto w tym miejscu przypomnieć starą łacińską sentencję Owidiusza: „medio tutissimus ibis” co tłumaczy się, że najbezpieczniej chodzić jest środkiem. A znaczy, że należy zachować umiar we wszystkim, także przy korzystaniu z komórek.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Witaj, świecie!

Witaj w sieci Darmowe blogi. To jest Twój pierwszy wpis. Zmodyfikuj go lub usuń, a następnie rozpocznij blogowanie!

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj